XXIV KONGRES NLS, “VARITÉ Przemiany prawdy w psychoanalizie”

XXIV Kongres NLS
27 – 28 CZERWCA 2026
PARYŻ
Prezentacja tematu Kongresu NLS 2026
autor: Patricia Bosquin-Caroz
‘VARITÉ’
Przemiany prawdy w psychoanalizie
„Ja zawsze mówię prawdę: nie całą, gdyż całej jej powiedzieć się nie da. Powiedzieć ją całą, to niemożliwe, materialnie: na to brakuje słów. To nawet przez to niemożliwe prawda jest związana z realnym”.JACQUES LACAN, „Telewizja”.
XXIV Kongres NLS zamierza się zająć kwestią przemian prawdy w psychoanalizie. Lacan skondensował w neologizmie varité[1] przemiany [variations] prawdy [vérité], które wyłaniają się w ramach danej analizy w miarę kolejnych „rewelacji”*. Głosi on, że trzeba się otworzyć na wymiar prawdy jako zmiennej i dodaje, że to, co analizant mówi, to nie jest prawda lecz vari(é)té synthomu. Na przestrzeni całego swego nauczania, Lacan nigdy nie zrezygnował z odniesienia do prawdy, do której podchodził początkowo jako do La vérité*, później zaś jako do prawdy mnogiej, zmiennej i kłamliwej. Jedno wszelako pozostaje stałe: artykułowanie prawdy lub efektów prawdy za pomocą struktury mowy i mówienia, czy nawet „bulionu mowy”[2].
Prawda, ścisłość i „rewelacje”
Na początku Lacan eksponuje inny wymiar mówienia niż wyrażanie i pośredniczenie: wyjawianie. Wyjawianie odnosi się do odsłonięcia jakiejś prawdy uważanej za zakrytą, zasłoniętą i powiązaną ściśle z chwilą widzenia. Oto więc prawda sytuowałaby się w jakimś ruchu od odsłonięcia do uniku lub wymknięcia się, podczas gdy analizę można zdefiniować jako szereg „rewelacji” właściwych danemu, pojedynczemu podmiotowi.
W swoim tekście założycielskim, „Funkcja i pole mówienia i mowy w psychoanalizie”[3], Lacan przeciwstawia mówienie pełne mówieniu pustemu, gdzie pod pojęciem mówienia pełnego rozumie się takie mówienie, w którym urzeczywistnia się prawda podmiotu. W tej perspektywie, prawda „rewelacji” dotyczy prawdy w mówieniu. „Tym samym zderzamy się z rzeczywistością czegoś, co nie jest ani prawdziwe, ani fałszywe”[4]. Rzeczywistość różni się tu od odwoływania się do pojęcia ścisłości [exactitude] i nie odsyła do zgodności z jakąkolwiek obiektywną rzeczywistością. Prawda jakiegoś mówienia nie zasadza się na adekwatności słowa względem rzeczy. Sam Freud, po długich poszukiwaniach, zarzucił ostatecznie wiarę w obiektywną rzeczywistość traum, która, w nieświadomości, nie różni się od „fikcji obsadzonej afektem”[5]. Co Jacques-Alain Miller sformułuje w następujący sposób: w analizie „nie chodzi o powiedzenie, co jest”, lecz „chodzi o uczynienie prawdy z tego, co było. I jest tam to, co udaremniło uczynienie prawdy: to traumy [czyli to,] co zrobiło dziurę […] Chodzi o doprowadzenie dyskursu do tego, co nie mogło tam zająć owej rangi”[6].
Lecz, przede wszystkim, Lacan umieści novum freudowskiego odkrycia w świetle tego, co wdarło się w dyskurs podmiotu, który „normalnie rozwija się […] w porządku błędu, nieuznawania a nawet denegacji”[7]. Prawda wyłania się z pomyłki, z lapsusa, z czynności omyłkowej, z tego, co się potyka i co „ujawnia jakąś zakulisową prawdę”, jakiś inny sens. Wyłania się ona w trybie zachwiania, przerywającego bieg narracji podmiotu i przekraczającego go. [I właśnie] przy okazji pomyłki, „prawda łapie błąd za kołnierz”[8]. Co znaczy, że podmiot nie wie, co mówi, zawsze mówi więcej, niż chciałby o tym powiedzieć, więcej, niż umie o tym powiedzieć.
Prawda, wyparcie i historia
Jak zauważa J.-A. Miller w swym tekście „Nowe przymierze z jouissance”[9], dla Lacana analiza polegała po pierwsze, dla podmiotu, na postępie Prawdy [La vérité] w liczbie pojedynczej, czyli prawdy mającej z założenia wpisywać się w ciągłość jakiejś historii. Termin „historia”, taki, jakim posługuje się Lacan w „Funkcji i polu mówienia i mowy”, odpowiada pojęciu nieświadomości. „Nieświadomość jest tym rozdziałem mojej historii, który jest zaznaczony na biało albo jest zajęty przez kłamstwo: to rozdział ocenzurowany”[10]. W analizie chodzi o zrekonstruowanie tej historii. Metodyczne znoszenie wyparcia, uchylanie zasłony pozwala wówczas odtworzyć jej ciągłość i odnaleźć ukrytą prawdę. Doświadczenie Freuda z histeryczkami nauczyło go nie mylić pamięci biologicznej z przypominaniem, które dotyczy rekonstruowanej historii podmiotu. Implikuje ona „resubiektywizację” zdarzenia i jego „restrukturyzację” w [logice] après coup. To dlatego Lacan na początku zdefiniował psychoanalizę jako przyjmowanie przez podmiot swojej historii jako konstytuowanej poprzez mówienie adresowane do innego.
Mówiąc o przypadku Dory, przywoła on później wyrażenie „rozwoje prawdy”, które uczestniczą w „przewrotach dialektycznych”[11], a tym samym w postępie analizy. Wyparcie i prawda są wówczas antonimami. „Koncept wyparcia jest wzywany, wymagany, przywoływany przez doświadczenie wyjawiania [révélation]”[12]. Jednak w swoim powrocie do Freuda, Lacan przede wszystkim przywróci tnący lemiesz jego odkrycia, który oddala się od pojęcia prawdziwości faktów. W „Rzeczy freudowskiej” sprecyzuje on, że zasadnicze odkrycie Freuda polega na twierdzeniu, że „to mówi, i to tam, gdzie zapewne człowiek najmniej się tego spodziewał: tam, gdzie to cierpi”[13]. „Ja, prawda, mówię”[14]. Podkreślmy tutaj, że owo twierdzenie podpada przede wszystkim pod wypowiedzenie a nie egoidalną wypowiedź, wyrażającą osobiste przekonanie, wbrew powszechnej doksie.
Prawda a/i wiedza
Lacan zaczął od przeciwstawienia prawdy wiedzy, tudzież od podkreślenia prymatu prawdy nad wiedzą. Odwołanie się zwłaszcza do paradoksu Menona posłuży mu do tego, aby twierdzić, że „episteme, wiedza związana jakąś spójnością formalną, nie pokrywa całego pola ludzkiego doświadczenia”[15]. Co się tyczy alethes doxa, prawdziwego mniemania, Lacan zauważył, że „jest tam coś prawdziwego, co jest nie do uchwycenia w ramach jakiejś wiedzy wiązanej”[16]. Na modłę procesu dialektycznego widocznego w owym dialogu między Menonem a Sokratesem, Lacan podkreślał twórczy i wyłaniający się wymiar prawdy, w obrębie którego pracujemy, nie będący wymiarem wiedzy już ukonstytuowanej.
Odwrócenie
Lacan nie utrzyma tej opozycji między prawdą a wiedzą. Trzeba będzie poczekać do jego „Propozycji dotyczącej psychoanalityka Szkoły”, aby widzieć zarys jakiejś artykulacji między nimi, artykulacji, którą sformalizuje on w matemie dyskursu analitycznego. Prawda i wiedza nie dają się podzielić na dwie klasy. „To, co w pierwszym momencie swego pojawienia się wygląda na prawdę, staje się wiedzą, rejestrując się i odkładając”[17]. Propozycja passe wpisuje się w tę perspektywę wiedzy o nieświadomej prawdzie. Prawda jawi się zrazu jako jakaś nie-wiedza, przejawia się przez wolne skojarzenia, aż w końcu przybiera formę jakieś wiedzy. „Artykułuje się to w łańcuch liter tak ścisłych, że pod warunkiem – mówi Lacan – iż żadna z nich nie zostanie przepuszczona, nie-wiedza porządkuje się jako ramy wiedzy”[18]. Lacan definiuje też w kategoriach wiedzy dokonującą się pod koniec analizy przemianę bytu pragnienia w byt wiedzy. Jak zauważymy, od tej pory już nie mówi się o prawdzie, która powiada: ja mówię, lecz o „prawdzie ujętej w łańcuch, opróżnionej ze znaczenia, a tym samym z pasji”[19]. Analityczna konfiguracja [dispositif] polega odtąd na odnotowywaniu znaczących mających jakąś wartość prawdy, takich, które liczyły się dla podmiotu. Wyodrębnienie ich implikuje akt analityka.
Ostatecznie jednak Lacan zdeprecjonuje wiedzę jako sposób dostępu do realnego. W swoim Seminarium „Encore” przywoła termin „elukubracja wiedzy o lalangue”. Struktura mowy zostaje tam sprowadzona do fikcji, a nieświadomość jest ujmowana jako „umiejętność radzenia sobie z lalangue”[20]. Ale skoro tak, to co z prawdą? I co z „rewelacjami”?
Prawda kłamliwa a fikcja
Szlak analityczny jest znaczony efektami „objawień” do pewnego punktu. Sygnalizują one fakt, że prawda wyłania się w mówieniu. To z tej racji Lacan stwierdził, że prawda ma strukturę fikcji. Od razu jednak zaznaczył, że termin „fikcja” nie oznacza nic iluzorycznego czy oszukańczego, o czym świadczy charakter fikcji, jaki jest właściwy mitom czy dziecięcym teoriom seksualnym. Narracyjna struktura ich opowiadania pozwala wszak na poruszanie takich tematów, jak śmierć, istnienie i nie-istnienie, a więc czegoś, co jest z porządku niewypowiadalnego. Tym samym stanowi ona jakiś zasadniczy wymiar doświadczenia analitycznego. Niemniej psychoanaliza może zostać doprowadzona do rejestru, w którym prawda przestaje się liczyć – jest nim jouissance, punkt oporu dla narracji będącej nośnikiem „rewelacji”. O jouissance nie sposób powiedzieć prawdy ani całej prawdy. Tu warto zauważyć, że Lacan zawsze szedł na przekór idei przejrzystości słów, wraz z Rzeczą, tudzież ujmowania prawdy jako całości. Można jedynie krążyć wokół niej bądź wypowiedzieć ją połowicznie [mi-dire]. Wobec tego mówienie ustanowione przez dyskurs analityczny podpada pod fikcję, pod prawdę kłamliwą. Mowa jest pozorem, i w obliczu realnego może jedynie kłamać. Już Freud wskazywał na funkcję proton pseudos w przypadku Emmy. Kłamanie nie odnosi się zatem do opozycji między prawdomównością a kłamstwem.
Już w trakcie swego pierwszego Seminarium Lacan podkreślał, że mówienie rozpościera się w wymiarze oszukańczej prawdy. Prawda dlatego jest kłamstwem, że zależy od narracji, od konstrukcji, od sensu przypisywanego wydarzeniom. Przywołanie tekstu „Przedmowa do angielskiej edycji Seminarium XI”, gdzie Lacan posłużył się terminem prawdy kłamliwej, mogłoby być czytane jako kontrapunkt do „Funkcji i Pola…”, do czego zachęcał nas już J.-A. Miller. Lacan wspomina tam o innym rejestrze, gdzie prawda już nie przystoi, chyba że kłamie: o rejestrze jouissance i jej zaspokajania. Prawda kłamliwa staje się wówczas elukubracją wiedzy o realnym, co nie przeszkadza w wyłanianiu się efektów prawdy, na które analityk powinien zwracać uwagę. „Psychoanaliza, to jest to, co czyni rzeczy prawdziwymi [fait vrai]; ale jak należy rozumieć to „faire vrai”? To jakieś wystukanie sensu, białego sensu”[21], mówi Lacan.
Prawda, nieciągłość i przemiany
Dla Lacana zatem prawda nie obywa się bez jakiejś narracji, która przywraca ciągłość historii podmiotu, nadając sens czemuś, czego nie dało się wcześniej powiedzieć albo [dało się tylko] źle powiedzieć. Narracja „bierze na siebie to, co pozostało jako dziura w rzeczywistości podmiotu, [by uczynić] sens z jego traum, z jego niewywabialnych obrazów, z jego monumentalnych scen”[22]. Chodzi o przywrócenie ciągłości między dziurami przez opowiedzenie innemu jakiejś historii. Ale ostatecznie ów ideał zrekonstruowanej historii, z jej przywróconą ciągłością, zastąpi Lacan koncepcją historii nieciągłej, zbudowanej z luźnych kawałków, z odprysków, z wynurzających się części, z „rewelacji”. Narracyjna nieciągłość podważa ideę jednej, jednoznacznej prawdy. „Sama artykulacja dyskursu analitycznego prowadzi analizanta do konstruowania, tkania jakiegoś wątku kłamliwej prawdy, wątku prawdy zmiennej, podlegającej
przemianom, prawdy, która nieustannie popada w kłamstwo, która jest tylko przejściowa, do tkania tego wątku wychodząc od dawnych przygodności oraz od przygodności codziennych”[23].
Zatem na przestrzeni analizy następują po sobie „rewelacje”, gdzie późniejsze podważają niekiedy te wcześniejsze. Zresztą, przez swoje skandowanie i swoje interpunkcje, akt analityka też ma swój udział w zmienności prawdy. I tak właśnie nieświadomość nabiera sensu, a ten sens nie przestaje się w zawsze zmienny sposób reinterpretować. Prawda podlega przemianom, nabiera cechy mnogości [se pluralise], podczas gdy hystoria daje się ujmować odtąd jako ta, która jest konstruowana dla innego w wymiarze przeniesieniowym. Nie ma idealnej ciągłości – za to jest historia przeniesieniowa i syngularna.
Pewne jest to, że owa varité, że przemiany prawdy wciąż utrzymują się w polu uwagi psychoanalityka. W erze post-prawdy biegnie ona pod prąd wszechobecnego dyskursu, w którym odnoszenie się do prawdy zanikło, co pociągnęło za sobą konsekwencję w postaci dewaluacji a nawet degradacji mówienia. Stawką naszego kongresu będzie uwydatnienie etycznego wymiaru stosunku podmiotów do prawdy, do mówienia, co jest samym warunkiem ich analizowalności. „Próba prawdy, to analiza, w której próbuje się mówić prawdziwie [dire vrai], a towarzysz-analityk jest tam po to, aby was natchnąć pewną pasją dire vrai”[24].
Przekład: Jacek Waga
[1] Lacan J., L’insu que sait de l’une-bévue s’aile à mourre, lekcja z 19 kwietnia 1977 roku, niepublikowane.
* W znaczeniu ‘wynurzeń w trakcie mówienia, które coś wyjawiają, objawiają’ [uwaga tłum.].
* tj. Prawdy przez duże P [uwaga tłum.].
[2] Ibid.
[3] Lacan J., Fonction et champ de la parole et du langage en psychanalyse, Écrits, Paryż, Seuil, 1966; wyd. pol., Funkcja i pole mówienia i mowy w psychoanalizie, Warszawa, Wydawnictwo KR, 1996.
[4] Ibid., str. 256; wyd. pol. str. 38.
[5] Freud S., Listy do Wilhelma Fliessa, 1887-1904, Paryż, PUF, 1956, list 69 z 21 września 1897 roku, str. 191.
[6] Miller J.-A., L’orientation lacanienne. Choses de finesse en psychanalise, nauczanie wygłoszone w ramach wydziału psychoanalizy Uniwersytetu Paryż 8, wykład z 18 marca 2009 roku, niepublikowane.
[7] Lacan J., Seminarium, księga I, Pisma techniczne Freuda, tekst ustanowiony przez J.-A. Millera, Paryż, Seuil, 1997, str. 291; wyd. pol. str. 492.
[8] Ibid., str. 292; wyd. pol. str. 493.
[9] Por. Miller J.-A., Une nouvelle alliance avec la jouissance, La Cause du désir, nr 92, kwiecień 2016.
[10] Lacan J., Fonction et champ…, op.cit., str. 259; wyd. pol. str. 43.
[11] Lacan J., Intervention sur le transfert, Écrits, op.cit., str. 219 i 216.
[12] Miller J.-A., La vérité fait couple avec le sens, La Cause du désir, nr 92, op.cit., str. 87.
[13] Lacan J., La chose freudienne, Écrits, op.cit., str. 413.
[14] Ibid., str. 409.
[15] Lacan J., Seminarium, księga II, Le moi dans la théorie de Freud et dans la technique de la psychanalyse, tekst ustanowiony przez J.-A. Millera, Paryż, Seuil, 1978, str. 26.
[16] Ibid.
[17] Miller J.-A., Le paradoxe d’un savoir su la vérité, La Cause freudienne, nr 76, grudzień 2010, str. 124.
[18] Lacan J., Proposition du 9 octobre 1967 sur le psychanalyste de l’École, Autres écrits, Paryż, Seuil, 2001, str. 249.
[19] Miller J.-A., Le paradoxe d’un savoir sur la vérité, op.cit., str. 129.
[20] Lacan J., Seminarium, księga XX, Encore, tekst ustanowiony przez J.-A. Millera, Paryż, Seuil, 1975, str. 127.
[21] Lacan J., L’insu que sait…, op. cit., lekcja z 10 maja 1977 roku.
[22] Miller J.-A., La vérité fait couple avec le sens, op.cit., str. 88.
[23] Miller J.-A., L’orientation lacanienne. Choses de finesse en psychanalise, op.cit., wykład z 11 lutego 2009 roku.
[24] Miller J.-A., La passe bis, La Cause freudienne, nr 66, czerwiec 2007, str. 211.
