Sprawozdania Seminaria R. Carrabino

Podmiot, Realne, Synthom: za pomocą węzła boromejskiego


 Seminarium Riccardo Carrabino

PODMIOT, REALNE, SYNTHOM:
ZA POMOCĄ WĘZŁA BOROMEJSKIEGO

Palermo, 03-04. października 2009

Temat zaproponowany przez Riccardo Carrabino dał nam możliwość dwudniowej pracy nad pytaniami: dlaczego Lacan proponuje topologię w ramach swojego nauczania i jak można posługiwać się topologią dla lepszego odnajdywania się w praktyce klinicznej?

Tym co zajmowało Lacana przez całe jego nauczanie to kwestia Realnego.

W ramach tego seminarium Riccardo Carrabino pokazał jak w poszczególnych matemach, schematach i figurach topologicznych Lacan przybliżał się do Realnego, jaką wagę mu przypisywał i jak zmieniało się jego podejście.

Produkcja podmiotowa
Matemy i topologia zaproponowane przez Lacana przedstawiają ustosunkowanie się niektórych elementów, które odnoszą się do produkcji podmiotowej, tam gdzie podmiot $ ustosunkowuje się do Realnego i do przedmiotu a, a zatem do pragnienia. Sam podmiot implikuje, że wchodzi w grę Inny (A/), przedmiot a i oswojenie tego przedmiotu, czyli jouissance – i są to jedyne czynniki struktury podmiotowej.

Można ujmować strukturę podmiotową jako miejsce ustosunkowania się podmiotu do Innego i do przedmiotu a w celu produkowania jouissance, żeby mieć zysk, a skoro jouissance jest niemożliwa, to tylko zmierza się w tę stronę usiłując okrążyć przedmiot a. Układanie się podmiotu wobec tego, że się żyje, a co stanowi treść Realnego i tu powstaje jakiś sens w ramach tej produkcji.

R. Carrabino przedstawił jak w swoim nauczaniu Lacan poczynając od 1953 roku w swoim odczycie „SIR” do 1975, to znaczy do Seminarium „RSI” starał się wpisać Realne poczynając od schematów i matemów, poprzez topologię powierzchni aż do węzła boromejskiego, który stanowi napisanie Realnego. To co węzeł nam przedstawia, to są efekty Realnego, poprzez ograniczenie wszechmocy Symbolicznego, bo Realne układa się nad Symbolicznym a pod Wyobrażeniowym, co produkuje efekty w ciele.

Według Carrabino możemy mówić, że przedmiot a układa się w Realnym, mimo że w węźle jest umieszczony w punkcie zawęźlenia. To produkuje efekty w ciele, przez przedmioty popędu. Przedmiot a należy do Realnego, a efekty mamy w Wyobrażeniowym i w Symbolicznym. Węzeł przedstawia nam układ manewrowania podmiotu w stosunku do pragnienia Innego, które układa się w Realnym, a tym sposobem za pomocą którego podmiot organizuje swoje ustosunkowanie wobec pragnienia Innego, i co stanowi system obrony przed Realnym, jest synthom.

W schemacie L nie ma miejsca dla Realnego, natomiast w schemacie R pojęcie Realnego jest bardziej zbliżone do realności. Od tych schematów Lacan przechodzi do grafu pragnienia, który układa się w problematyce pary Wyobrażeniowe i Symboliczne, a Realne, które mimo że obecne, nie układa się nigdzie ze swoją wagą. Ta produkcja matemów i schematów jest jakąś próbą znalezienia przez Lacana drogi, żeby coś z Realnego, z tego niemożliwego do pomyślenia i do powiedzenia, złapać.

W węźle boromejskim miejsce pragnienia i fantazmatu zajmuje jouissance, bo zawiera w sobie pragnienie jako niemożliwe i fantazmat jako niemożliwy do urzeczywistnienia. I to stanowi działanie Realnego między podmiotem a Innym odnośnie funkcji przedmiotu. Kastracja jest nieunikniona i ta niemożliwość pochodzi z Realnego.

Po schematach L i R oraz grafie pragnienia Lacan przechodzi do topologii powierzchni.

Wstęga Moebiusa przedstawia nam topologię dyskursu i miejsce podmiotu w ramach powtórzenia oraz identyfikacji, a przez to miejsce przedmiotu a.

Torus – zasadniczo przedstawia topologię ustosunkowania się podmiotu do Innego poprzez domaganie i pragnienie. To co występuje w powiązaniu dwóch torusów należy do Realnego, bo to jest to, co stanowi opozycję, czyli niemożliwość oswojenia przez podmiot przedmiotu domagania. Realne oddziela podmiot od przedmiotu i od ustanowienia skutecznego związku z Innym.

W butelce Kleina i powierzchni rzutowej Realne jest reprezentowane przez czwarty wymiar jako taki niemożliwy do urzeczywistnienia.

Ogólnie rzec biorąc powierzchnie topologiczne są tak układane, żeby przedstawić sytuację podmiotową i przedmiotową, ale ponieważ podlegają czynnościom, które destrukturują te powierzchnie, czyli cięciom, to w ten sposób wyrażają zmiany w ustosunkowaniu się podmiotu wobec Realnego. To właśnie Realne jest czynnikiem, który powoduje te cięcia.

Lacan starał się iść dalej w opracowywaniu Realnego poprzez struktury dyskursów, bo w dyskursie jest miejsce Innego, przedmiotu, podmiotu i tego co się produkuje, ale w dyskurs jest też wpisana niemożliwość związku  niektórych terminów ze sobą. Zarówno miejsce prawdy, której nie można powiedzieć w całości jak i niemożliwość, aby przedmiot a mógł usatysfakcjonować podmiot (w dyskursie Mistrza). Ta niemożliwość oznacza, że jest tam Realne.

Pojęciem, które pozwoliło Lacanowi przejść od odczytu SIR z 1953 roku do seminarium RSI była jouissance oraz ściśle z nią związane pojęcie lalangue i do tego zapisania był mu niezbędny węzeł boromejski, który przedstawia funkcjonowanie razem w danej sytuacji podmiotowej trzech rejestrów: Realnego, Symbolicznego i Wyobrażeniowego. Lacan w seminarium RSI mówi, że węzeł jest czymś prostym, ale to proste funkcjonowanie jest funkcjonowaniem nieświadomości, funkcjonowaniem podmiotu nieświadomości, więc staje się w swojej prostocie miejscem, w którym leży to, co kieruje życiem ludzkim, czyli pragnienie Innego, a Inny wchodzi do węzła przez Realne. Zatem węzeł może nam przedstawić koleje losu odnoszenia się podmiotu do pragnienia Innego.

Jak podmiot ma się przystosować do tego pragnienia Innego i jak organizować sposób ustosunkowania się do pragnienia Innego? Tym sposobem w który podmiot organizuje swoje ustosunkowanie do pragnienia Innego jest coś, co stanowi system obronny przed Realnym, czyli synthom, który powstaje od samego początku. Realne można by zatem określić jako nieistniejące bez synthomu. A synthom stanowi czwarty pierścień, który jest przystosowaniem podmiotu do Realnego, z którym ma do czynienia od chwili swojego powstania tak, że widać konieczność istnienia synthomu, bo te trzy pierścienie nie są w życiu ludzkim związane w sposób boromejski, lecz wymagają „pomocy” ze strony czwartego. Ten sposób organizowania synthomu jest dla każdego podmiotu inny i psychoanaliza działa z podmiotem nad tym nieudanym przystosowaniem się. Podmiot, jeśli wybiera nieskuteczne przystosowanie się, nie jest ofiarą, lecz jest jego autorem i stworzenie tego służy jouissance podmiotu i właśnie tą jouissance podmiot jest kierowany w budowaniu swojego synthomu. A zatem w strukturze podmiotowej to co wchodzi w grę między podmiotem a Innym, to nie przedmiot a, a oswajanie przedmiotu przez podmiot – to znaczy jouissance.

To pierwsze w kolejności seminarium Koła Warszawskiego w Palermo zakończyło się omawianiem psychoz, a szczególnie węzła Joyce’a, gdzie to co reprezentuje podmiot, to oddalanie się rejestru Wyobrażeniowego. Kolejne seminarium już w kwietniu 2010.

Zapraszamy!

Agnieszka Kurek



 

Palermo, 10-11 kwietnia 2010 r.

Tym razem Riccardo Carrabino zajął się wprowadzeniem do tego, co wydaje się być esencją psychoanalitycznej kliniki topologicznej, tj. kwestią odwęźleń i nowych zawęźleń w węźle boromejskim. 

Wejście w tak zdefiniowaną problematyką wymagało jednak postawienia najpierw pytania zasadniczego: czym zajmuje się klinika psychoanalityczna? Tym pytaniem skierowanym w stronę słuchaczy rozpoczęliśmy naszą pracę. Czy w klinice tej chodzi o cierpienie, symptomy, funkcjonowanie podmiotu wobec innych? Psychoanalityk z całą pewnością nie ignoruje tych kwestii, ale to nie jest to, co definiuje jego praktykę. Riccardo Carrabino proponuje na to miejsce sformułowanie bardzo proste: ,,klinikę psychoanalityczną można nazwać kliniką Przedmiotu” i dodaje następnie, że ,,klinika ta zajmuje się ustosunkowaniem Podmiotu do Przedmiotu”. Przez pogłębianie takiej definicji kliniki psychoanalitycznej zbliżaliśmy się do otwarcia problematyki kliniki topologicznej.

Na uzasadnienie swojego punktu widzenia Riccardo Carrabino odniósł się do fragmentu czwartego seminarium Lacana La relation d’objet, którego skomentowanie pozwoliło nam na zrozumienie istoty Lacanowskiego pojęcia Przedmiotu. To z pozoru proste sformułowanie – klinika psychoanalityczna jest kliniką Przedmiotu – odsłoniło całą swoją złożoność. Klinika Przedmiotu, oczywiście, ale jak rozumieć ten Przedmiot. Mimo, że intuicja, by pojmować Przedmiot jako utracony, pochodzi Freuda, to stanowisko Lacan będzie się jednak od tego różniło. Chodzi o przejście do rejestru, w którym Przedmiot będzie myślany jako funkcja strukturalna, reprezentująca kondycję ludzką nie przez metaforę psychologiczną, ale przez formalizację logiczną. 

Riccardo Carrabino przedstawił nam artykulację, która pozawala uchwycić, że odniesienie się Podmiotu do Przedmiotu, jak by nie było pojęte w konkretnej sytuacji życiowej spotykanej w klinice, jest odniesieniem się do strukturalnego barku. To jest pozycja Lacana. Za całą mnogością pojęć ukutych przez analityków (przedmiot częściowy, przedmiot przechodni, przedmiot wewnętrzny, przedmiot fetysz, przedmiot falliczny) rozpoznaje on odniesienie się do tej samej funkcji strukturalnej jaką spełnia brak. 

Brak jest strukturalny, bo nie odnosi się do żadnej konkretnej utraty przedmiotu mającej miejsce gdzieś w trakcie rozwoju. Nawet jeżeli strata jakiegoś przedmiotu staje się częścią fantazmatu, z którym spotykamy się w klinice, to fantazmat ten figuruje w ekonomii podmiotowej wyłącznie z tytułu bycia zasłoną dla barku, który nie ma konkretnej treści, ani określonego momentu konstytucji. Podmiot odnosi się do braku mającego konstytucję logiczną, wymuszoną w pierwszej kolejności przez alienację Podmiotu w rejestrze Symbolicznym, a nie historyczną, która byłaby uwarunkowana przez chronologię jakiś wydarzeń. Podmiot odnosi się do utraty czegoś, co tak naprawdę nigdy nie istniało, ale co subiektywnie jest pojęte jako coś, co Podmiotowi się należy. Życie ludzkie uwikłane jest w poszukiwanie Przedmiotu niemożliwego do odnalezienia i jako takie nosi w sobie piętno niepowodzenia; to czy to niepowodzenie będzie implikować zasadnicze cierpienie, będzie zależało od pozycji jaką przyjmie Podmiot wobec własnej kondycji.    

Przedmiot jako bark jest funkcją strukturalną i jako taki ma korelaty strukturalne, układa się on jako uzupełniający Podmiot wobec Innego. Riccardo Carrabino proponuje ująć strukturę podmiotową jako relację między Podmiotem i Innym organizacją się przez odniesienie do funkcji Przedmiotu.  

 

$ – Podmiot

A/   – Inny

a – Przedmiot

J – jouissance

W ten sposób rozumiemy, że o ile w klinice dyskurs organizuje się wokół różnych konkretnych przedmiotów, to wszystkie one odnoszą się do funkcji strukturalnej, którą Lacan nazywa Przedmiotem małe a. W klinice psychoanalitycznej mamy więc do czynieni z pozorami Przedmiotu małe a, pracujemy z wyborami subiektywnymi dotyczącymi tej funkcji przedmiotowej.

W kolejnej części seminarium R. Carrabino przeszedł do omówienia podstaw kliniki topologicznej. Zdefiniowane zostały trzy rejestry tworzące od 1953 roku podstawę, w odniesieniu do której Lacan proponuje ujmować całość teorii i praktyki analitycznej. W latach siedemdziesiątych Lacan precyzuje swoją ideę i przedstawia relację Realnego, Symbolicznego, Wyobrażeniowego jako węzeł boromejski. Topologiczne ujęcie trzech rejestrów jest efektem długiego dojrzewania refleksji Lacana nad kliniką psychoanalityczną. Sama figura zbiera w jedną całość zasadniczą ilość pojęć rozwijanych przez Lacana przez ponad dwudziestu lat.

 

 

Obok omówionego w pierwszej części seminarium pojęcia Przedmiotu małe a, znajdujemy tu szereg innych, J(A/  ) – jouissnce Innego, Jφ – jouissance falliczna, sens, by nie wspomnieć o triadzie freudowskiej: Zachamowanie (Inhibition), Symptom, Trwoga (Angoisse).

Klinika, do zainteresowania się którą zaprasza nas Riccardo Carrabino, jest efektem pogłębienia problematyki węzła teoretycznego (rys powyżej) przez otwarcie jego struktury na zawęźlenia atypowe reprezentujące konkretne sposoby funkcjonowania węzła boromejskiego w życiu ludzkim. Lacan poświęca temu ostatnie lata swojego życia pozostawiając dzieło, które domaga się o kontynuację. Riccardo Carrabino pokazał nam, w jaki sposób podążając za tą ideą Lacana możemy wykorzystać węzeł boromejski jako efektywne i precyzyjne narzędzie w orientowaniu praktyki analitycznej. Jeżeli jest to coś, czym Państwo są zainteresowani zapraszamy na kolejne seminarium.

Rafał Tyranowski  

   



Palermo, 18-19 września 2010

Było to już kolejne w serii seminarium prowadzonego przez Riccardo Carrabino, podczas którego mieliśmy okazję pracować nad topologią węzła boromejskiego. Tym razem szczególny nacisk położony został na „treść” węzła – w jaki sposób określone zawęźlenie reprezentuje podmiot.

W naszej pracy klinicznej mamy do czynienia z podmiotem, a więc z rejestrami RSI –Realnym, Symbolicznym, Wyobrażeniowym, ich konsystencją, w każdym przypadku specyficzną. Człowiek od początku swojego życia buduje swój własny sposób „ułożenia” rejestrów, który nigdy nie działa idealnie (teoretycznie). Aby funkcjonować w tym świecie, jako obronę, przystosowanie do wymogów swojej sytuacji życiowej, podmiot konstruuje synthom [1]. To właśnie dzięki temu, że ten specyficzny sposób zawęźlenia wraz z synthomem reprezentuje podmiot, klinika węzła może stanowić korzystne narzędzie, aby zorientować się w praktyce, by móc wypracować taktykę postępowania w każdym przypadku.

Węzeł, jego elementy – trzy rejestry RSI i synthom, stanowią jakąś strukturę i działają, bez wyjątku, razem. Lacan w swoim nauczaniu badał, w jaki sposób te elementy kombinują się między sobą i w jaki sposób to wzajemne ich ułożenie przejawia się w strukturach podmiotowych.

Struktura podmiotu jest od samego początku życia człowieka. Nie jest czymś, co człowiek „dostaje” z czasem. Żyć to znaczy być wziętym w strukturze. Całe ustosunkowanie się człowieka do świata, od pierwszych chwil jego życia, układa się w strukturze. Podmiot jest w strukturalnym związku z Innym. Inny zajmuje się dzieckiem poruszany jakimś pragnieniem, stara się być przedmiotem w pragnieniu podmiotu. I podmiot stara się być przedmiotem dla pragnienia Innego. W tym krążeniu wokół pragnienia produkuje się jakaś metonimiczna rozkosz [jouissance] [2]. Dziecko przychodzi na ten świat i od razu „doświadcza” trzech rejestrów:

I – czegoś z ciała (ból, zimno, głód, wygodę, przyjemność itd.);

S – ustosunkowania się do innych (do ich obecności lub braku obecności, do takich czy innych przejawów tej obecności);

R – czegoś czego nikt nie „chwyta”

Człowiek ma relację ze swoim ciałem poprzez to, co wyczuwa od pierwszych chwil swego życia – to świat wyobrażeniowy. Ciałem, które jest treścią rejestru Wyobrażeniowego, nazywamy spostrzeżenia, które każdy ma na temat swojego organizmu.

Dziecko (później osoba dorosła) jest w relacji z innymi, co możemy nazwać intersubiektywnością, czymś należącym do pola Wyobrażeniowego. Jednak Symboliczne ogranicza zalew Wyobrażeniowego, nadaje porządek rzeczom. Dzieje się tak dlatego, że związek z innymi przechodzi zasadniczo przez określone reguły. Do bliźniego człowiek musi przystosować się według pewnych zasad. Życie ludzkie, od pierwszych chwil, nie może istnieć bez tych praw – praw mówienia i mowy, reguł więzi rodzinnych, itd. – należących do struktury symbolicznej. Istnieją nakazy i zakazy, które ograniczają spontaniczność jednostki. Jednak Symboliczne nie może wszystkiego regulować. Coś wymyka się, przenika i zakłóca uregulowane funkcjonowanie.

Realne, coś czego nie da się pomyśleć, wyrazić, a z czym każdy musi się liczyć. Realne w odróżnieniu od realności – dającej się poznawać, badać, rozważać – jest nie do pomyślenia. Lacan mówi: „nieświadomość o ile Realna, jest nie do pomyślenia”.

Te trzy rejestry podmiot „układa” od początku między sobą jako swoją „odpowiedź”. W ciągu życia coś się „dokłada” do tej organizacji rejestrów. Ich splot zawiera w węźle również obszary wspólne:
– sens (część wspólna S i I)
– znaczenie falliczne (część wspólna R i S)
– jouissance Innego (część wspólna I i R)

Jednak poszczególne podmiotowe zawęźlenie rejestrów, nie będąc teoretycznym, powoduje, że poszczególne obszary dominują, a inne są nieobecne. Ponieważ rejestry muszą „trzymać” się razem, podmiot znajduje swój sposób ich związania poprzez swój synthom, swoją odpowiedź na sytuację życiową, na symptom.

W klinice staramy się, słuchając pacjenta, uchwycić co z tej „obrony”, z tego synthomu podmiotowego nie działa, co, mając być „obroną” przed nieznośnym Realnego, samo w sobie stanowi dla podmiotu trudność.

Powyższe jest zasygnalizowaniem tego, co stanowiło podstawę naszej pracy w trakcie tego dwudniowego seminarium. Badaliśmy obszernie i szczegółowo, w oparciu o teorię i klinikę, różnorodne aspekty możliwości posługiwania się kliniką węzła boromejskiego, przypadek po przypadku.

Kolejne seminarium Riccardo Carrabino w lutym 2011 r.

Zapraszamy!

Barbara Kowalów